• Wpisów:160
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:39
  • Licznik odwiedzin:7 017 / 2066 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym,
że nie trzeba rozumieć, by czuć.
Kiedy rozum zdolny jest pojąć, co się wydarzyło,
rany w sercu są już zbyt głębokie.
Dzieciństwo jest dobre dlatego,
że każdy dzień zaczyna życie na nowo,
bez ciężaru dnia wczorajszego...
 

 

- Boisz się zapytać ?
- Nie..
- To czemu nie spytasz ?
-...Boje się odpowiedzi..
  • awatar Gość: Prawdziwe... +Wbij do mnie w wolnym czasie http://believe-in-yourself-poland.blogspot.com/
  • awatar Porcelain Butterfly.: Wspaniałe!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

-To będzie najlepszy weekend!- Cieszyła się dziewczyna.
Cały miesiąc na to czekała, bo to właśnie miesiąc temu dostała bilety do parku rozrywki na cały weekend .
Z góry dobiegał głos jej młodszego brata, 6-letniego Przemka,
który dopiero teraz dowiedział się gdzie jadą.
-Mamo ! Krzyczała Maja.
Dziewczyna była taka podekscytowana.
Już raz tam była, lecz była za mała na większość atrakcji.
16-latka miała udane życie była wysoką brunetka o wielkich, zielonych ,kocich oczach z figurą modelki, mogła nosić wszystko co chciała ,a ponieważ jej rodzice byli bogaci miała ubrania, których pozazdrościłyby jej największe sławy.
-Tak Maju? –zapytała mama
-Jesteś gotowa ? Jedziemy ?- pytała 16-latka skacząc po kanapie ,jak mała dziewczynka.
-Jak tata zje to pojedziemy – śmiała się mama.
-A kiedy zje ? kończy już?- Naciskała Maja/
-Hej! Powoli ! – krzyknęła mama , ale zaraz znów na jej twarzy pojawił się uśmiech
–Ile ty masz lat? Przemek właśnie schodził ze schodów mały chłopczyk w dziurawych spodniach, bluzeczce z krótkim rękawkiem ze Spider- Menem, a na jego rozczochranych blond włoskach , była czapeczka z daszkiem z jego klubu piłkarskiego, do którego nie dawno się zapisał.
- Przemusiu , ale nie możesz jechać w takich spodenkach, przebierzemy je – mama uśmiechnęła się podeszła do chłopca i wzięła go za rękę prowadząc na górę.
Maja zeskoczyła z kanapy i rozejrzała się po salonie.
Naprzeciwko kanapy było okno na całą ścianę , dzięki temu cały pokój rozświetlały piękne, wiosenne promienie słoneczne. Zanim się spostrzegła jej tata wstał od stołu kończąc śniadanie, a mama schodziła z chłopcem z góry. -
To co jedziemy?- zapytała błagalnym tonem Maja.
-Jedziemy- odparł tata

Piętnaście minut później wyjerzdzali już spod domu.
Maja suchala muzyki na MP3, a Przemek gral na telefonie taty
. Nagle rodzice zaczeli się o cos klocic. Pare metrow przed mostem skręcił przed nimi tir.
Mama była zbyt zajeta, żeby go zauważyć .
Na srodku mostu ciezarowka ostro zachamowala i się zatrzymala.
Mama probowala chamowaci, ale nie umiala.
-Hamulce nie działają !-krzyczala.
-Spokojnie , omin ja .- odpowidzial tata ze sztucznym spokojem.
Kobieta zaczela krecic kierownica, ale nic to nie dalo.
Wszyscy zaczeli krzyczec , po paru sekundach auto zderzylo się z tirem , przetoczylo się przez barierke poturbowane auto wpadlo do wody.
Maja widziala jej rodzicow i brata probujacych uwolnic się z samochodu, ona nie probowala, wiedziała, ze to na nic.
Jej matka zlapala ja za reke i chociaż byli na dnie rzeki i duzo nie widziala, to była pewna, ze jej bliscy placza, ze zaciely się drzwi i była pewna, ze tu zgina .
Zlapala brata i tate za reke byli przerażeni.
Dziewczyna wiedziała, ze nie boja się o Siebie wiedziała, ze jej rodzice woleliby zginac w największych meczarniach, byle by ich dzieci zyly.
Maja probowala uspokoic rodzicow ,spojrzała na nich po raz ostatni.
A potem wszystko się skończyło zamknęła oczy i zasnęła…



Piip....piip...piiiiip...-Co to jest ?Maja otworzyła oczy.
-Ona żyje !- usłyszała krzyki i oklaski. tłum ludzi, chyba lekarzy stał nad nią i cieszył się. Nagle wszystko jej się przypomniało..
-Gdzie moi rodzice? Gdzie Przemuś?! -próbowała krzyczeć, ale była za słaba, więc po prostu rozpłakała się. Najwyższy z lekarzy niebieskooki brunet pochylił się nad nią i poklepał ją po ramieniu.
-Na razie leż , wszystko z nimi w porządku .
Maja odetchnęła i zanim się zorientowała zasnęła jak dziecko.
-Czemu ją okłamałeś?- zapytał młodszy lekarz.
-Dziewczyna jest słaba, gdyby dowiedziała się teraz jej serce, by nie wytrzymało.Powiemy jej później.



-Heej.....Maju ?-dziewczyna otworzyła oczy. Przed nią stała wysoka długowłosa blondynka o ciemnych, z leksza poczerwieniałych krwią oczach. Obok niej był stolik z jedzeniem. Dopiero teraz zauważyła wystrój sali , w której leżała. Mała, przytulna lekko poszarzałe ściany, na których gdzie nie gdzie wisiały kalendarze lub czarno-białe obrazki . W całym pomieszczeniu znajdowało się samo łóżko, na którym leżała 16-latka . Była przykryta grubą, dziurawą i brudną kołdrą w serca.
-Co z moją rodziną ?!- krzyknęła Maja, jej głos brzmiał już lepiej, ona sama czuła w sobie poprawę.
- Niestety nie wiem- odparła kobieta, gdy znajdę Twojego lekarza to zapytam.
-To ja mam lekarza ?- zdziwiła się dziewczyna.
-W takim razie proszę go w tej chwili zawołać - powiedziała pewnie 16-latka, ale z jej oczu mimowolnie puściły łzy. W tym momencie w drzwiach stanął ,,jej,, lekarz.
-Maju, połóż się jesteś osłabiona.
-Nie ! chce się z nimi zobaczyć !- płakała .
Lekarz westchnął.
-Twój brat leży salę obok, właśnie ma badanie krwi.
-A.. To, to dobrze- odetchnęła dziewczyna- A rodzice? jak się czują?- zapytała ze spokojem.
Lekarz wymienił spojrzenie z kobietą, która mnie obudziła, a potem spuścił wzrok.
- Cóż,..Wiesz o tym, że naprawdę cudem udało wam się uciec..-lekarz spojrzał na Maje i w jej oczach widział, że nie musi kończyć zdania, na jej twarzy był ból i cierpienie dziecka, któremu zginęły dwie najważniejsze osoby, którym ufała i kochała je nad życie ,nagle wszystko przestało mieć sens została po prostu sama.
-Ja nie uciekłam ! Nie umiałam, nawet nie chciałam. Pamiętam jak umierałam! Z moją rodziną ja nie powinnam żyć !!- krzyczała przez łzy Maja.- Chce do Przemka , Już!-płakała.
Pielęgniarka, która przypatrywała się naszej ,,dyskusji,, wtrąciła się do rozmowy.
-Ciocia się wami zajmie - uśmiechnęła się nieśmiało i trochę bojaźliwie.
-Ciocia ?!- powtórzyłam- Ja nie mam cioci! moja rodzina pochodzi z Hiszpanii jak byłam mała rodzice się przeprowadzili do Polski,potem urodził się Przemek !-krzyknęła- My tu już nie mamy rodziny, -powiedziała smutno 16-latka.
W tej chwili do sali weszła starsza kobieta, na oko 50 letnia, Miała siwe, przedłużane włosy czarny kapelusz z welonem na twarz taki, który się nosi na pogrzebach. Była strasznie szczupła ,na jej kościstych ramionach praktycznie wisiała czarna suknia prosta i wąska, dochodząca do kostek.Uśmiechnęła się nie szczerze .
-Nie ! Nie znam jej ! wypuście mnie stąd !
-Och, jakaż ona urocza.-zaśmiała się.
Byłam słaba ,ale zrzuciłam z siebie kołdrę i zwlokłam się z łóżka. Nogi się pode mną ugięły lecz podparłam się i ruszyłam w stronę kobiety.Spojrzałam w jej czarne jak noc oczy i powiedziałam tylko:
-Nie mów, że jestem urocza, nie mów, że jesteś moją ciotką i przede wszystkim nie masz prawa zbliżać się ani do mnie, ani do mojego brata !
Po czym minęłam ją i w samej długiej szpitalnej koszuli wybiegłam z sali...
 

 
Czy może być coś piękniej­sze­go
od pa­ry sta­ruszków
pod­trzy­mujących się za ręce przed pot­knięciem
i pat­rzących so­bie w oczy
z tą samą pasją
która kiedyś ich połączyła?
 

 
Co spra­wia, że człowiek zaczy­na niena­widzić sam siebie?
Może tchórzos­two.
Al­bo nieodłączny strach przed po­pełnianiem błędów,
przed ro­bieniem nie te­go,
cze­go in­ni oczekują.
 

 


Mówi się, że miłość jest ślepa.
Wierzcie mi, to zupełne kłamstwo - nie ma niczego bardziej widzącego niż prawdziwa miłość.
Niczego.
Jest ona czymś najwyraźniej widzącym pod słońcem.
Poświęcenie jest ślepe, przywiązanie jest ślepe,
pożądanie jest ślepe
- ale nie prawdziwa miłość.
Nie popełnij błędu i nie nazywaj tych uczuć miłością.
 

 
Kochać to także umieć się roz­stać.
Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu,
za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie,
jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia,
cza­sem wbrew własnemu.


Stare, dobre czasy ; ((
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Prawdziwe szczęście w życiu nie polega na uśmiechach radości,
ale właśnie na tych momentach niepewności,
kiedy wszystko może się odwrócić,
tylko że nikt nie wie, w którą stronę.
 

 
Siedzę tu­taj,
ogar­niam wzro­kiem wszystkich
Tych których znam i tych których poznaję
A każdy ma swój świat
- włas­ne, pry­wat­ne życie
Skom­pli­kowa­ne his­to­rie przep­la­tające się między sobą

My
Jak to jest być kimś innym?
Mieć zu­pełnie in­ne spoj­rze­nie na świat
Różny sposób myślenia
Jak to jest nie być mną?

Ja
Mój po­ziom intelektualny
Mo­ja przeszłość, te­raźniej­szość, przyszłość
Mo­je problemy
Mo­ja his­to­ria, którą tworzę sama
 

 
Nasz pierwszy występ ;P Jaka siara, ale musialam wrzucic . ; Ja to Spider men: xP
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

O dziwo, czas, który goi rany, pokazał też, że w życiu można kochać więcej niż jedną osobę. Niekoniecznie musi to być chłopak ; *

KochamCię♥,

- To jest ... jak spełnienie marzeń ! .
- No to o co chodzi ?.
-.. Bo to są Twoje marzenia ..


 

 
: Z lękiem, którego nie można wyartykułować, nie można także wygrać, a strach zamknięty w dziecięcym mózgu jest zwykle zbyt wielki, żeby mógł znaleźć ujście przez nieduże usta. Prędzej czy później wracałeś z kimś do tych miejsc, które niegdyś napełniały cię niewysłowionym przerażeniem, i napawałeś się smakiem spóźnionego zwycięstwa, aż wreszcie przychodziła ta noc, podczas której okazywało się, że dawne lęki nie zniknęły z twojej podświadomości, lecz tylko zostały na jakiś czas zamknięte w małych dziecięcych trumienkach, pokrytej kwiatami dzikiej róży.
 

 
Byłoby lepiej, gdyby ludzie bardziej przypominali zwierzęta
i w większym stopniu kierowali się instynktem; czyniąc coś, nie powinni
być aż tak dalece świadomi tego, co robią.
 

 
Odkąd cho­roba uka­zała mi jak mar­ne może być zbyt­nie przy­wiązy­wanie się do ciała,każdy dzień stał się dla mnie błogosławieństwem życia a od­kry­wanie piękna w ludzkich duszach naj­większą pasją.